Nazwisko: Nakami
Wiek: 20
Ur.: 14.02
Wzrost: 170 cm
Waga: 50 kg
Orientacja: homo
Miejsce zamieszkania:
Ryusei, dzielnica Mizuki
Zawód: model
Średniej długości, wiecznie rozczochrane brązowe włosy. Tego samego koloru zamyślone oczy. Wyznaje zasadę „jak wstanę-tak wyjdę” w końcu w pracy i tak ułożą mu włosy i nałożą make-up. Na jego twarzy bardzo często gości promienny uśmiech. Jest jednym z tych szczęściarzy, którzy mogą jeść ile wlezie a i tak nie przytyją, od 15 roku życia utrzymuje taką samą wagę.
Nieśmiały, niewinny. Rozbawić można
go tak samo łatwo jak doprowadzić do łez. Trochę strachliwy,
najbardziej boi się ciemności. Straszny z niego pieszczoch.
Jego matka zmarła gdy był mały więc
nie pamięta jej za dobrze, ze zdjęć wie, że była piękną
kobietą. Ojciec-pracocholik był zawsze zbyt zapracowany żeby się
nim zajmować więc wychowywali go dziadkowie. Wytykany palcami przez własną rodzinę z powodu bycia homo, uciekał do wujka (brata swojej mamy) z którym bardzo dobrze się dogadywał. Jego życie miłosne było natomiast w fatalnym stanie. Gdy miał 15 lat został zgwałcony przez swojego senpaia, reszta jego "miłości" działała na tej samej zasadzie. Przyjechał do Ryusei
nie tylko w poszukiwaniu pracy ale również aby zostawić za sobą przeszłość. Wyjechał z Tokio tylko dlatego żeby być jak
najdalej od rodziny, która była, jest i zawsze będzie przeciwna
jego pracy jako modela. W stolicy przez pewien czas pracował dla
kilku znanych czasopism co spowodowało, że stał się sławnym i
rozpoznawalnym modelem. Przeprowadzka do mniej znanego miejsca jest
mu na rękę bo uwolnił się w końcu od tłumu fanek i paparazzi
śledzących każdy jego krok.
- -uwielbia truskawkowe pocky
- -kocha zwierzęta, zwłaszcza psy
- -nie przepada za alkoholem (po prostu ma słabą głowę)
Powiązania (będą rozwijane ale puki co takie skrótowe)
W związku z Takumim Shirayuki
3 027 komentarzy:
«Najstarsze ‹Starsze 1001 – 1200 z 3027 Nowsze› Najnowsze»-W końcu to do mnie dotarło. Kocham Cię. -po tych słowach, pocałował mężczyznę. Kiedy się od niego odkleił zaśmiał się pod nosem.
-Wiesz co jest śmieszne? Że czasem w domu bardziej protestujesz, żebym Cię nie całował, niż tutaj, w miejscu publicznym.
-Masz rację, z resztą ja się nigdy nie ukrywałem z tym, że jestem bi. -odparł spokojnym głosem.
-Nowe? Dla Ciebie tak, dla mnie nie. Paliłem je w liceum. Ciężko je zdobyć, więc przerzuciłem się na inne, gdy skończyłem szkołę bo nie miałem już dostawcy, a nie chciało mi się zamawiać przez internet.
-Jak je gdzieś znajdę to co? -zapytał kompletnie nie wiedząc o co chodzi mężczyźnie.
-Ach..No dobrze, dobrze. -uśmiechnął się i poczochrał mężczyźnie włosy.
-Głupek, ale jaki kochany. -zaśmiał się.
-Chodź, jedźmy do domu bo te papierosy zrobiły mi ochotę na shishe.
-A zdajesz sobie sprawę, że shisha jest zdrowsza od papierosów? -zapytał wchodząc do samochodu i zapinając pasy.
-Ale Ty pewnie mówisz o shishy, która ma w sobie tytoń, a ja do mojej używam melas, więc wdycham i wydycham parę wodną. To jest takie rozwiązanie dla osób nie palących. -odparł odjeżdżając ze stacji.
-Pamiętam. Pojadę trochę dłuższą trasą i ominą korki, ale wyjdzie szybciej niż miałbym jechać tą krótszą. Trzy godziny tak na oko. -odparł patrząc przed siebie, na drogę.
-Lepiej z domowego bo będzie się martwić, a Ty masz zadzwonić do wujka i tak przez te fochy dojedziemy później. -włączył cicho radio.
-Powiedziałem "przez te fochy", a nie "przez te TWOJE fochy". Nie wiem jak Ty, ale dla mnie to robi różnicę. -"Zwariuje kiedyś, jak nie zaczniesz mnie słuchać lub używać mózgu."
Po chwili przyszedł sms od Reiko. "Geez, co za kretyn! W ogóle co on sobie myśli!? Zostawił agencje, wyjechał i nie odbiera telefonów! Jak ja go dopadnę w swoje ręce! Lepiej dla niego, żeby mi się na oczy nie pokazywał! Grr..."
"DO RZEKI? Porąbało go?! Stary, a głupi. =_= Agencje zostawił na głowie Rena i Inoue z czego Ren jest ostatnio słabo zorganizowany, więc idzie ze wszystkim do mnie. Nie martwię się, tylko się wkurzam, noo!"
"No to nie dość, że głupi to jeszcze pierdoła! Nie mieliście tam nic innego lepszego do roboty tylko wpadanie do rzeki?! Nikt wam nie przeszkadzał więc mieliście czas dla siebie. Wiesz, że to brzmi jednoznacznie, prawda?" Reiko zaśmiała się głośno patrząc na treść swojej wiadomości.
"Nie miało. Cieszy mnie to ! ^^ Z resztą to Taku-chan, więc nie mogłeś mieć niczego innego na myśli. Wiem, wiem, każda para potrzebuje czasu dla siebie. Olać Takumiego. A Ty wypocząłeś? Należało Ci się." Matsumoto uśmiechnęła się do telefonu.
-Z kim tak sms'ujesz? -zapytał Takumi z ciekawości.
-Reiko? -zapytał zdziwony.
-Fajnie, że się z nią dogadujesz.
"Zraniłeś w nogę?! Co się stało i gdzie był ten tłuk Takumi?!"
"Przynajmniej tyle zrobił. Co mu odbiło, żeby tego Twojego senpaia zaczepiać?! Powiedz mu, że go uduszę jak wróci."
-Zawsze to kolejna osoba, na którą możesz liczyć nie? -mówiąc to Takumi spojrzał na niego na sekundę.
-To prawda, jest baardzo pomocna w różnych przypadkach. Przychodzisz do niej z problemami? -drążył dalej temat.
"A co z tym senpaiem? Uratował mu ktoś życie, czy już wącha kwiatki od spodu? Bo wiesz, Taku-chan, kiedy jest zdenerwowany bywa...niebezpieczny."
-No bo taka jest Reiko, to w niej lubię. Zawsze stanowi oparcie dla drugiej osoby. Szkoda, że dopiero teraz ma szczęśliwe życie, aczkolwiek lepiej późno niż wcale.-"To onsen należy do Twojego wujka, nie? CHYBA żyje czy na pewno? O_O"
-Panikę? -zapytał zdziwiony. -W sumie to Reiko. Czasem kiedy pomaga jest tylko gorzej. -zaśmiał się "Naprawdę!? Super! Kiedyś z pewnością skorzystam! ^^ To dobrze, nie chciałabym, żeby Taku-chan miał kłopoty..."
-No to jesteśmy w domu. -powiedział Takumi parkując samochód.
-Cieszysz się? Tak wiem, ja też nie. -zaśmiał się wyłączając silnik.
-Ale tak serio to ja jestem szczęśliwy.-"No i Jak Yuu-chan. Dojechaliście już? ^^"
Takumi wyciągnął torby, po czym oboje weszli na górę. Mężczyzna otworzył drzwi i wchodząc do środka rzucił torby w kąt.
-Wreszcie w domu. -odetchnął z ulgą.
-Jednak wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej.
Shirayuki wziął telefon stacjonarny i zadzwonił do mamy.
-Halo?
-Cześć mamo, to ja, Taku, już jestem w domu. Nie musisz się martwić, to pa.
-Takumi, Takumi, czekaj! Przyjadę może?!
-Mamo nie.
-Ale Takumi!
-Nie.
-A kiedy mogę?!
-Nie wiem.
-Takumi!
-Przestań już, zadzwonię do Ciebie.
-Martwiłam się, że nie odbierasz.
-Przepraszam, już w porządku.
-No dobrze, a kiedy przyjechałeś?
-Przed chwila, właśnie wszedłem do domu.
-To rozpakuj się, odpocznij i zadzwoń do mnie, dobrze?
-Dobrze, mamo.
-Pa Taku, trzymaj się. Kocham Cię.
-Ja Ciebie też. -odłożył słuchawkę.
-Dlaczego z moją matką tak ciężko się rozmawia? -westchnął, mówiąc jakby do siebie.
-Yuu, pomóc Ci?
-Powiedziałem jej, że zadzwonię do niej potem, tak więc jeszcze nie wiem kiedy przyjdzie. -odparł Takumi idąc za Yuu do łazienki.
-Masz dwie sesje, plus może do tego trafi Ci się wybieg, ale to nie w tym tygodniu tylko jakoś tak pod koniec tego miesiąca. -poinformował chłopaka.
-Dobrze, dobrze. Powiem Ci, a do wybiegu. Nie mówiłem Ci, ale weźmiesz udział w dość ważnym pokazie mody jesiennej w Osace. -uśmiechnął się lekko do niego.
-Ważny bo jest to jeden z największych pokazów w Japonii. Nic nie podpisujesz, powiedzmy, że wynająłem Cię mojej babci na próbę. Oczywiście dostaniesz za to pełne wynagrodzenie. Właśnie, myślałeś. Mamy inne metody niż reszta agencji. Nowych zawsze rzucamy na głęboką wodę. Najlepsi wytrzymają, a słabi opadną na dno. Takie życie. -wzruszył ramionami.
-Jestem pewny, dasz sobie radę. Inoue po refreshu też stwierdziła, że nie ma Cię co trzymać, tylko zacząć ostro od samego początku.
-Pewnie, że dasz radę! A czemu by nie?! Pocieszyć Cię? Jedna z dziewczyn, która szła z Tobą w tegorocznym refreshu ma już za sobą pierwszy pokaz. Jeden z chłopaków pojutrze wychodzi na wybieg, aczkolwiek nie wiem czy da radę bo chyba spala się psychicznie, no ale cóż. To nie jest branża dla ludzi, szybko się stresujących o słabych nerwach. -odparł przyglądając się mężczyźnie.
-Nie wątpię, że dasz. Musisz. -Mówiąc to Takumi poszedł do kuchni i wyciągnął z jednej z szafek Shishę, stawiając ją następnie na blacie. Po czym z szuflady wyciągnął bez tytoniową melasę o smaku truskawkowym. Następnie zaczął nalewać wody do dzbana shishy.
-Mamy, w szafce u góry powinny być bananowe, truskawkowe i czekoladowe. -odparł łącząc korpus shishy z dzbanem.
-To dobrze, bo już myślałem, że nie dosięgniesz. -odparł umieszczając rozgrzane węgielki na górze shishy.
-No wiesz co jak na mężczyznę jesteś dość niski. -zaśmiał się pod nosem niosąc fajkę wodną do salonu.
-Nie, dlaczego niby? Jesteś idealnego wzrostu. Nie chciałbym, żebyś był wyższy ode mnie lub równy mi. -odpowiedział zaciągając się, po czym wypuścił dym ku górze.
-Yuu...przecież nie jesteśmy w pracy...-z lekką irytacją.
-Mówię w tym momencie o Tobie jako o moim chłopaku, nie pracowniku. Na modela rzeczywiście jesteś trochę niski, ale dla mnie Twój wzrost jest idealny.
-Idealny czyli nie muszę się męczyć żeby na przykład cię pocałować. -uśmiechnął się lekko, przybliżając do Yuu, następnie biorąc do ust drugi koniec pocka.
Takumi gryzł pocky powoli zbliżając się do ust mężczyzny jednocześnie nie odrywając wzroku od jego oczu.
Tuż przed ustami chłopaka mężczyzna zatrzymał się i wciąż nie odrywając od niego wzroku uśmiechnął się lekko po czym delikatnie zaczął całować Yuu.
Takumi objął mężczyznę w pasie przyciągając bliżej do siebie. "Pocky game, już zapomniałem jak bardzo Cię lubię." zaśmiał się w duchu nie przestając całować chłopaka.
"Brakuje mi trochę jego zaskoczonego wzroku przy każdym pocałunku...No, ale cóż to było oczywiste, że kiedyś przestanę tak na niego działać, już nawet się nie opiera, a i mam wrażenie, że mniej się rumieni. Z resztą nieważne i tak jest.."
-Słodki. -wypowiedział końcówkę swoich słów odklejając się od mężczyzny, a następnie oblizując wargi.
-Zaczynam znowu lubić pocky game. -zaśmiał się cicho, po czym pocałował go znowu.
-No już się tak nie chowaj z tymi rumieńcami. -dodał wesoło.
-Można powiedzieć, że ostatnim razem nie za bardzo nam wyszło. -odparł po czym zaciągnął się wpuszczając do ust truskawkowy dym.
-Ale kto by się tym teraz przejmował. -dodał, a w górę uciekały dymowe obłoczki.
-No dokładnie. Pamiętam jak mnie prosiłeś, żebym nie mówił do Ciebie po nazwisku. -odparł, kiedy nagle przypomniała mu się tamta sytuacja.
-Specjalnie ze względu na Ciebie wziąłem truskawkową melasę. -uśmiechnął się.
-Wtedy oczywistym dla mnie było nazywanie Cię Nakami, ale teraz bym nie potrafił. To byłoby takie dziwne mówić do Ciebie po nazwisku. -odparł w stronę Yuu.
-Yhymm.-przytaknął. -Tak, ze względu na Ciebie.
-Ale praca to jedno, a życie prywatne to drugie. W pracy jestem Twoim szefem i to się nigdy nie zmieni. -odparł Takumi.
-Chodziło mi o to, że poza nią bym nie umiał. -mówiąc to spoglądał na chłopaka.
-A właśnie. Yuu, pójdź ze mną na randkę! -dodał ożywiony.
-No tak, randka. A może być nie typowa? -zapytał ze zdziwieniem.
-Randka to randka i właśnie Cię na nią zapraszam. Nigdy nie byłeś, to teraz pójdziesz ze mną i cieszy mnie to, że jestem pierwszy.
-Naprawdę. Mówię w stu procentach serio. Gdzie? Myślałem o tym parku rozrywki w Kikoru. Mają tam też koncerty wieczorami i pokazy fajerwerków. Pomyślałem, że mogłoby Ci się spodobać coś takiego, ale jeśli chcesz coś innego to mów. Tak, dokładnie o taką randkę mi chodzi. Będziemy trzymać się za ręce i w ogóle. -zaśmiał się głośno z ostatniego zdania.
-Cieszysz się? Albo może inaczej. Chcesz w ogóle iść czy raczej jestem za stary? -zażartował dobrze wiedzą jaka będzie odpowiedź Yuu.
-W porównaniu do Ciebie jestem stary. -uśmiechnął się. -Pójdziemy gdzie tylko zechcesz! Wszędzie! A właśnie! Zapomniałbym. -Takumi poderwał się z kanapy i poleciał do swojego gabinetu. Wrócił biegiem wskakując na sofę. W rękach trzymał aparat, który włączony skierował na chłopaka.
-Uśmiech Yuu-chan! -krzyknął zaraz potem robiąc mężczyźnie zdjęcie.
-Ale takie są najlepsze! -odparł, szukając zdjęcia na karcie pamięci w aparacie.
-No patrz jakie cudne! -pokazał mu fotografię zaskoczonego Yuu, gryzącego pocky.
-Ale te zdjęcia w pracy to nie to samo! Ja chcę mieć, MOJEGO YUU, a nie Pana Nakamiego. -poprawił go nie odrywając wzroku od aparatu, w którym usuwał niepotrzebne zdjęcia.
-Pokażę ci. -mówiąc to złapał go za rękę i zaprowadził do gabinetu. Tam na biurku pod przeźroczystą podkładką były wsadzone zdjęcia między innymi Inoue, Reiko, Rena.
-Każda fotografia była robiona z zaskoczenia. -uśmiechnął się znowu dokładnie je oglądając.
-Są tutaj, żeby dać mi siłę do pracy, kiedy mam jej dużo i w momentach, gdy najchętniej wszystko bym rzucił. Mam tu zdjęcia osób, które są dla mnie ważne i nie wyobrażam sobie nie mieć tu Ciebie. -mówiąc to przeniósł wzrok na Yuu.
-Poza tym muszę mieć nowe zdjęcie do portfela. -zażartował śmiejąc się i drapiąc po głowie.
-Ok. -odparł krótko. -Tylko muszę znaleźć statyw. Gdzieś go tu miałem. -mówiąc to zaczął rozglądać się po pokoju.
-Tu Cię mam! -wyciągnął statyw, który był złożony za jedną z szafek.
-Znalazłem. -odparł zadowolony, sprawdzając czy wszystko ładnie się rozkłada.
-Hmm..-"Żadnego, ale się nie przyznam"- No zbyt wielu możliwości nie mamy. -odparł nadal próbując coś wymyślić.
-To skoro jest tyle możliwości, to może podasz jakiś przykład? -zapytał przyglądając mu się.
-Mam! Mam parę pomysłów! Idziemy na balkon! -mówiąc to wziął aparat razem ze statywem i wyszedł z gabinetu.
-Tak jak myślałem do tego jeszcze wiatr. -powiedział do siebie otwierając drzwi i czując jak powietrze rozwiewa mu włosy.
-Nic, po prostu kocham to zimne jesienne. -mówiąc to zaczął ustawiać statyw na balkonie.
-Oj przepraszam, że mam jakiś powód do radości. -odparł ustawiając aparat na statywie.
-Może zróbmy tak, że nastawię samowyzwalacz na 10 sekund i po nim serię 10 zdjęć, co? -spytał podnosząc wzrok na chłopaka.
-Ok, nastawione. Odpalam samowyzwalacz. -mówiąc to włączył odliczanie i podszedł szybko do mężczyzny. Przytulił się do niego od tyłu, kładąc głowę na ramieniu.
-Uśmiech Yuu-chan!
Na kilka ostatni zdjęć serii, Takumi przekręcił głowę i pocałował Yuu w policzek, po czym patrząc na niego uśmiechnął się wesoło.
-Cieszę się, że już wróciliśmy, Yuu-chan. -mówiąc to przytulił się do niego schylając się i wtulając w jego ramię.
Takumi podszedł do aparatu i zaczął przeglądać zdjęcia.
-Wiesz co? Pojadę jutro do sklepu i kupię ramki. Tylko gdzie by je powiesić? -zastanawiał się patrząc na widok z balkonu.
-Sam oceń. -mówiąc to podał mu aparat.
-Cieszę się, że Ci się podobają. -spojrzał na niego. -Hymm...nie wiem. Myślałem o salonie albo sypialni.
-W sumie racja. Jest ich dziesięć, dwa nie wyszły to można powiesić cztery tu i cztery w sypialni. Dobra, to jutro je wywołam i pojadę po ramki. -odparł wyłączając aparat, następnie powiesił go sobie na szyi i złożył statyw.
-Jeśli chcesz, to wezmę ze sobą aparat.
-Dobrze, więc zrobię tyle zdjęć ile będziesz tylko chciał. -odparł odstawiając aparat na miejsce. Następnie wrócił do salonu i przekręcił węgielki w shishy na drugą stronę.
-A ten nasz park, jest bardzo ładny. Jak spałem u babci w dzieciństwie to zawsze wieczorami przez okno widziałem fajerwerki. Często tam ze mną i z Renem, a potem jeszcze z Chi chodziliśmy. Spodoba Ci się. -dodał po czym zaciągnął się i wypuścił dym z ust.
-Ja też, zastanawiałem się co bym zrobił gdybyś się nie zgodził. Miałem Cię o to zapytać przed naszym wyjazdem, ale się wstrzymałem.-odparł Takumi, po czym wyciągnął sobie z pudełka pocka i zaczął go powoli jeść. "Trzeba zadzwonić do matki, ale teraz mam za dobry humor. Zrobię to jutro."
-Nie wiem, wolałem brać pod uwagę każdą opcję. Mógłbyś się nie zgodzić, masz wolną wolę, robisz co chcesz. -odparł po czym znowu zabrał się za chrupanie pocky.
-A do niczego bym Cię nie zmuszał przecież.
-Mną się nie przejmuj, przecież to nic takiego. Dam sobie radę, stary chłop ze mnie, nie mam się czego bać. -uśmiechnął się lekko w stronę Yuu. "Szlag by trafił ten diabelski młyn! Zapomniałem o nim na śmierć. No to zajebiście się wkopałeś, cóż jakoś to wytrzymam."
-Już aż tak się nie boję jak kiedyś, więc nie masz się o co martwić. -"Nie kurwa, wcale."
-Ja? Bał? Przestań, przecież co to takiego? Wsiądziemy, przejedziemy się i tyle. Już nie róbmy tragedii. Chcesz iść na diabelski młyn, to pójdziemy. -"No i ja chyba tam zginę na wstępie. A chuj, dam radę, najwyżej umrę."
-U góry jest świetny widok, zobaczysz, specjalnie pójdziemy na niego pod wieczór bo wtedy Ryusei jest takie kolorowe.
Takumi przytaknął w odpowiedzi. "Dobrze wiesz, że nawet jakbym się bał to bym to zrobił bo jestem uparty. Więc co się głupio pytasz?"
To nie będzie jakiś wielki problem. -mówiąc to usiadł obok Yuu.
-Nie będę się zmuszał. Chcę tam z Tobą pójść i tyle. Będziesz obok mnie, będzie spoko. - odparł siadając wygodniej.
-Podasz mi maila do Yurine?
-Pomęczę ją trochę i wyślę jej te zdjęcia. -zaśmiał się pod nosem.
-Poza tym, może się czego nowego o Tobie dowiem, kto wie? Może coś przede mną ukrywasz? -dodał nie przestając się cicho śmiać.
-No nie wiem. Skoro miałbyś coś ukrywać to zapewne nie wiedziałbym o co chodzi. -odparł rozbawiony.
-Pewnie tak, muszę ją też poprosić o te zdjęcia, które robiła nam na festynie.
-No ja myślę! -spojrzał na niego.
-Tak, dokładnie te. Też chcę je mieć. -mówiąc to położył się na kanapie, kładąc głowę na kolanach mężczyzny robiąc sobie z niego poduszkę.
-A nie wysyłała Ci ich może? -zapytał z ciekawości patrząc na niego z dołu.
-A myślisz, że jak ja ładnie poproszę, to prześle? -zapytał po czym wziął sobie z pudełka, kolejnego czekoladowego pocka.
-Ja też jestem uparty, więc może być problem. -mówiąc to ugryzł pocka, którego przed chwilą trzymał w ręce.
-A ja mam te nasze i mam Ciebie, wygrałem. -zaśmiał się.
-Z resztą i tak prędzej czy później je zobaczę. -dodał po chwili.
Takumi bardzo wolno gryząc swój koniec pocka patrzył jak mężczyzna się do niego przybliża. "Teraz Twoja kolej Yuu. W końcu Ty coś zrób."
Mężczyzna nawet nie drgnął czekając na to co dalej zrobi Yuu. "No co? Nie ma tak łatwo." zaśmiał się w duchu.
Takumi odwzajemniał pocałunki Yuu, chcąc dać mu do zrozumienia, że może czuć się pewniej i robić co mu się podoba. "W końcu jestem Twój, nie?"
Shirayuki z zachwytem przyjmował jego pocałunki i pod wpływem impulsu objął go dłońmi za szyję.
-Yuu..jeszcze..proszę. -mówiąc to Takumi uspokajał swój lekko przyśpieszony oddech. Długie pocałunki zawsze tak na niego działały.
Takumi przytaknął, po czym szczęśliwy przyjmował pocałunki mężczyzny odwdzięczając się równie namiętnymi.
-Tak jest dobrze, nie przestawaj...-wyszeptał na chwilę odklejając się od niego. "Mógłbym oczywiście w tym momencie przejąć inicjatywę, ale rzecz w tym, że nie za bardzo chcę." pomyślał łapiąc go za ramiona i lekko podciągając się wyżej, po czym ponownie złapał się jego szyi.
-Tak...Yuu-chan...co tylko chcesz..-odparł na chwilę zamykając oczy, po czym otworzył je i przyglądał się mężczyźnie uważnie. "Trudno najwyżej stwierdzi, że się naćpałem czy coś. Pierdolić, jest mi za przyjemnie, żeby się hamować."
Takumi przygryzł dolną wargę. Czuł, że jeśli tak dalej pójdzie to w końcu zacznie się powoli czerwienić. "Niedobrze, aczkolwiek chcę, żeby ciągnął to dalej."
-Um...-stęknął cicho, chcąc aby mężczyzna usłyszał najmniej jak się da. "Obiecałem, że nie będę przejmował inicjatywy, obiecałem...ale to się może źle skończyć."
-Nnn...Tak...dobrze...bardzo dobrze...-jęknął, oddychając coraz szybciej."Co mu się nagle stało? Nieważne, niech tak zostanie na chwilę chociaż."
-Podoba...mi się...bardzo...-dodał po chwili.
-Nnn...Yuu-chan..-pojękiwał mężczyzna czując jak jego męskość twardnieje pod wpływem ruchów wykonywanych przez chłopaka. "Chyba już nie mam się co bronić."
-Ach...-jęknął Takumi nieco głośniej, a jego policzki lekko się zaczerwieniły. "ciepło...gorąco..."
-Yuu-chan...ja zaraz...Yuu..-ostrzegał go Takumi.
-Nnnaach!Yuu-chan...noo...mówiłem...-dodał chwilę później zasłaniając dłonią usta.
-Pocałuj mnie...-odparł starając się wolniej oddychać i wyciągając ręce w stronę mężczyzny. Jego rumieńce stały się znowu trochę większe, ale w tym momencie kompletnie go to nie obchodziło.
-Nnn...-Takumi odwzajemnił pocałunek obejmując mężczyznę i lekko zaciskając dłonie na jego plecach.
-Głupoty gadasz...-odparł cicho, przytulając się do niego. -Jesteś świetny pod każdym względem. -dodał po chwili.
-To się okaże. -mówiąc to delikatnie położył mężczyznę na plecach.
-Ale teraz oddaj się w moje ręce.-dodał, a jego głos z cichego stał się bardziej pewny, a na jego twarzy malował się uśmieszek. Oblizał usta po czym nachylił się nad Yuu całując go namiętnie.
Takumi zaśmiał się cicho kiedy na chwilę odkleił się od mężczyzny.
-Taa..z powrotem. -odparł wracając do całowania ust chłopaka, jak i jego szyi.
Podniósł się lekko z góry patrząc mu w oczy.
-Było cudownie. -po tych słowach złożył na jego ustach kolejny pocałunek.
Takumi jedną ręką powoli rozpinał spodnie mężczyzny.
-I chyba muszę się za to odwdzięczyć, nie? -wyszeptał mu do ucha, która zaraz potem musnął językiem.
-A jeśli powiem, że chcę, hmm? -zapytał powoli ściągając z niego koszulkę.
-Masz, oczywiście, że masz. -odparł marszcząc brwi. "Chyba się nie zmuszasz do seksu ze mną?"
-Jak nie chcesz to powiedz. Dzisiaj wyjątkowo się nie obrażę bo mam dobry humor. -dodał patrząc na niego z góry.
-Nie musisz się tłumaczyć. Wystarczy, że powiesz nie. -pogładził go dłonią po policzku.
-Rozumiem. -ucałował go w czoło, po czym uśmiechnął się patrząc na niego.
-Rozumiem. -zaśmiał się. -Nie jestem zły, nie mam głupich myśli. -mówiąc to wstał, podciągnął spodnie i zapiął pasek.
-Oj kochanie, musisz się przestać tak martwić. Czasem po prostu idzie się ze mną dogadać bez kłótni i zbędnego obrażania się .
-Szkoda, że tylko czasem, co? -zaśmiał się "Jeśli moja matka go nie polubi osobiście wmówię jej, że go uwielbia." pomyślał przyglądając się chłopakowi z uśmiechem.
-Wiem, pamiętam, tylko się nie zdziw jeśli będzie chciała przyjść od razu pojutrze. -odparł wynosząc shishe do kuchni.
-Będzie dobrze jeśli przy mnie przeżyje do wizyty mojej mamy. -zaśmiał się Takumi chowając shishe.
-I jeszcze mi specjalnie smaka będziesz robił?! No wiesz co!? Ni fair jesteś! -krzyknął odwracając się w jego stronę po czym zaczął się śmiać sam z siebie.
-Nie, nie, nie. -podszedł do niego szybko.
-Ja się bardzo cieszę. Lubię wszystko co czekoladowe. Serio! -dodał żywo gestykulując.
Takumi aż się zapowietrzył.
-Muszę z nią jutro koniecznie pogadać! Powiem jej, że czekolada tuczy i w ogóle. -odparł tak jakby bardziej do siebie z błyskiem w oczach.
-No, ale...No dobrze, dobrze. Przepraszam, wiem, że chcesz pokazać się z jak najlepszej strony. Nie będę nic mówił pod warunkiem, że obiecujesz mi, iż upieczesz mi coś za niedługo. Obiecujesz? -pogroził mu palcem.
-Jak się do tego dopadnę, to nie zostanie, zobaczysz. -zaśmiał się idąc w stronę balkonu.
-Wieczorami robi się już tak zimno. -zadrżał lekko otwierając drzwi.
-Już nie można wychodzić w krótkim rękawie na zewnątrz. -wyszedł na balkon wyjmując z kieszeni papierosy.
-Coś specjalnie dla mnie?! -krzyknął tak, żeby Yuu go usłyszał.
-Coś tak czuje, że w nocy będzie mi się śniła czekolada. -zaśmiał się Takumi zapalając papierosa.
-Moja mama lubi czekoladę, więc pewnie jej zasmakuje. -dodał zaciągając się.
-Idź ubrać bluzę bo jak będziesz tu tak stać to się przeziębisz. -mówiąc to jego głos był poważny i brzmiał bardziej jak rozkaz niż prośba.
-Jest zimno, spadaj do mieszkania. Wykurzę i przyjdę. -dodał wypuszczając z ust dym i odwracając się w jego stronę.
Takumi wypalił papierosa, przy okzaji obserwując ludzi chodzących po ulicach Mizuki.
-Jak tam cholernie zimno. -powiedział do siebie, zamykając drzwi balkonu.
-O której jutro Cię obudzić Yuu?! -krzyknął, gdyż nie wiedział, w której części mieszkania jest chłopak.
-Obudzę Cię o 7:30 ok? Tak, żebyś na spokojnie się pozbierał i w ogóle. -odparł stając w drzwiach łazienki.
-O siódmej, normalnie gdybym szedł do pracy wstałbym 5:30, ale, że zostaje w domu, mogę pospać trochę dłużej. -odparł zapierając się o framugę drzwi.
-Dobrze, jeśli tylko chcesz. -uśmiechnął się zamykając za sobą drzwi, wedle życzenia chłopaka, a następnie zaczął powoli rozpinać swoją koszule.
-Nie tylko dla Ciebie. -odparł odpinając ostatni guzik koszuli, następnie ściągnął ją i razem ze spodniami i bokserkami odłożył wszystko na bok. Wszedł do wanny siadając za mężczyzną.
-Nasza wanna, jest zdecydowanie lepiej przystosowana na naszą dwójkę niż ta w onsen. -zaśmiał się przypominając sobie jak się wtedy ściskali.
-Miło na swój sposób, aczkolwiek wolę jak tak jak teraz mieć więcej miejsca. Wiesz co? Cieszę się, że Twój wujek nie wyskoczył na mnie wtedy z nożem czy coś. -zażartował obejmując mężczyznę od tyłu.
-Myślałem, że będzie gorzej, a tak naprawdę tylko się wypytał o parę rzeczy i tyle.
-O to czy będzie musiał mnie wywalić na zbity pysk itp. -zaśmiał się pod nosem.
-No przepraszam, że masz chłopaka o zboczonych myślach i tak się powstrzymuję...Jest cholernie łagodny w stosunku do Ciebie...-dodał patrząc na niego.
-Nie, oczywiście, że nie. Trochę to zabawne było bo widać po nim jak udaje "złego" glinę. Nie potrafi zastraszyć ludzi. Może to nawet i lepiej. -uśmiechnął się. -Owszem, jest miło. Ja już ze swoich fantazji i perwersji korzystałem wcześniej, więc zdążyłem się wyszaleć przez ostatnie co najmniej dziesięć lat. -zaśmiał się cicho.
-A teraz się cieszę, że mam kogoś z kim nie spotykam się tylko dla seksu, ale też, żeby właśnie sobie poleżeć i porozmawiać. -dodał po chwili.
-Staram się, żeby być łagodnym jak się tylko da.
-Dokładnie, to do niego po prostu nie pasuje. -odparł. -Dla mnie też jakby nie patrzeć. Pomimo jakiegoś tam związku z Reiko, nigdy nie byłem w stałym związku. -dodał spokojnym tonem. -A ja się cieszę, że te moje starania dostrzegasz.
-W stosunku do Ciebie nie umiałbym inaczej jakby nie patrzeć. -odparł spokojnym głosem.
-No nic. Wyprostuj się to Ci włosy umyje. -dodał biorąc do rąk szampon.
-Gdybyś nie był wyjątkowy to pewnie by Cię tu nie było. -odparł nalewając sobie szamponu na rękę, po czym powoli wcierał go we włosy Yuu.
-Czy to nie oczywiste?
-Bycie wyjątkowy to bycie innym od reszty. Czy to Ci nie wystarczy jako wyjaśnienie? Jeśli uważam Cię za osobę dla mnie wyjątkową to znaczy, że masz niepowtarzalne oczy, usta, dłonie, głos, osobowość. Jesteś mój, jedyny w swoim rodzaju. Osobę wyjątkową zauważa się od razu. Z resztą nie istotne, nie jestem dobry w filozoficznych gadkach. -odparł powoli spłukując pianę z włosów Yuu.
-No dzięki! -odparł głośno z udawanym oburzeniem.
-Nie sądziłem, że w ogóle mogę być kochany. -zaśmiał się pod nosem.
-To do mnie nie pasuje.
-No to chyba tylko dla Ciebie. -zaśmiał się cicho.
-Ach...No cóż taka praca. Zadzwonię do Ayane, żeby jej ekipa mnie tego dawała. Bo Ci wypadną wszystkie włosy na starość. -roześmiał się głośniej.
-Ale i tak bym Cię kochał. -dodał rozbawiony, nachylając się i całując go w policzek.
-Jak mogłoby być inaczej? Nawet z łysinką byłbyś kochany. -zaśmiał się głośno.
-Nie potrafię tego sobie wyobrazić! -dodał ciągle się śmiejąc.
-No cóż nie dziwmy, w końcu jesteś facetem nie?
-I takich ludzi nazywamy transwestytami! -podsumował wypowiedź chłopaka.
-Pewnie, że Ci pomogę! Nie ma problemu. - uśmiechnął się do niego lekko.
-Nie ma za co. -odparł kończąc spłukiwać pianę z jego włosów.
-Powiedz jutro Ayane, że powiedziałem Ci, że mają Cię tak nie pudrować, a jak nie wierzy to niech do mnie zadzwoni. -dodał z łagodnym uśmiechem.
-Hmm...czekaj, pomyślmy. -odparł lekko marszcząc brwi.
-Powiemy, że się mi skarżyłeś, że pieką Cię oczy od kosmetyków jakie używa team Ayane. Wtedy wyjdzie na to, że po prostu odpowiadam za dobro moich pracowników i tyle. Nie mogą się niczego czepić.
-No i widzisz. Problem z głowy. Z resztą dopóki jakiś cwaniak nie cyknie nam fotki poza pracą, jesteśmy bezpieczni. -mówiąc to chciał zapewnić Yuu, że nic im póki co nie zagraża. Takumi zmoczył swoje włosy po czym zaczął wcierać w nie szampon.
-I nie, nie będzie to miało wpływu na naszą randkę.
-Założę bluzę, zepnę grzywkę, spokojnie. Nie poznają mnie. -odparł Takumi uśmiechając się.
-Ciebie jeszcze śledzić nie będą, a mnie nie poznają. Nie martw się. -dodał próbując go uspokoić, po czym zaczął spłukiwać szampon z włosów.
-Zawsze mam rację, więc zmartwienia odłóż na bok. Nikt nam nie przeszkodzi i będziemy się świetnie bawić. Dobra, ja wychodzę Ty jeszcze posiedź jak chcesz. -mówiąc to wstał powoli z wanny.
Takumi wytarł się dokładnie po czym obwiązał się ręcznikiem w pasie i poszedł do garderoby, żeby ubrać bokserki. "Nie mogę się doczekać kiedy wreszcie zamieszka tu na stałe." pomyślał patrząc na odstawioną na bok walizkę Yuu.
Takumi otworzył okno w sypialni i na szybko wypalił papierosa, tak jak zawsze przed spaniem. Peta wyrzucił na zewnątrz, po czym zamknął okno i położył się do łóżka. "Kurwa, zimno" pomyślał przykrywając się kołdrą mając nadzieje, że zaraz się ogrzeje.
Mężczyzna przysunął się bliżej Yuu, wtulając się w niego.
-Zimno do cholery. -powiedział do siebie z niezadowolonym wyrazem twarzy.
-Swoją drogą nie wiedziałem, że papierosy mogą słodko pachnieć...
-To może dlatego tak bardzo je lubię? -zapytał jakby sam siebie.
-Sory, ale nałóg silniejszy i nawet gdybym miał od tego wylądować w szpitalu z zapaleniem płuc to pewnie bym zapalił. -"zażartował", a przy najmniej jemu wydało się to zabawne.
-Ograniczam, tylko przed spaniem muszę...po prostu muszę bo inaczej nie zasnę...Spoko, nic mi nie będzie, a nawet jak coś to mamy dobrych lekarzy i w szpitalu nic mi złego nie grozi. -odparł Takumi nie wiedząc, że nie polepsza swojej obecnej sytuacji, ani humoru Yuu.
-Hmm...Masz rację, w końcu jeśli zachorowałbym na raka, to prędzej czy później bym umarł. -odparł cicho.-W sumie samej śmierci się nie boję. Tylko kto by się Tobą zaopiekował, gdyby mnie zabrakło? Nie mogę do tego dopuścić. -"Rzucam palenie."
-To póki nie musisz jedynie przy mnie siedzieć, korzystaj z tego. -mówiąc to wtulił się w niego mocniej.
-Dobrze, będę na siebie uważać, ale tylko dlatego, że Ty mnie o to prosisz. -odparł cicho. -W końcu to coś zupełnie innego zasypiać przy kimś niż samemu. -dodał przymykając oczy, ale nadal słuchając mężczyzny.
-Mnie też. Dobranoc Yuu-chan. -szepnął, po czym zasnął z delikatnym uśmiechem malującym się na jego twarzy.
~*~
Rano Takumi wstał, żeby zrobić chłopakowi śniadanie, ale najpierw w pierwszej kolejności chciał wyjść na balkon zapalić.
-Ło kuwra! -syknął kiedy będąc w samych bokserkach otworzył drzwi na zewnątrz. Poszedł do garderoby i ubrał na siebie dżinsy, czarną bluzkę oraz czarną ramoneskę. Kiedy wypalił, załączył radio i poszedł do kuchni, później, gdy śniadanie było już gotowe poszedł obudzić Yuu.
-Dzień dobry. -powiedział, a następnie nachylił się nad nim i pocałował go delikatnie.
-Nie, nie, nie. Wstawaj bo spóźnisz się do pracy. -usiadł na łóżku i przekręcił Yuu na plecy.
-Yuu-chan bo będę musiał użyć brutalniejszych metod. -pogroził mu.
-Nie, teraz. -odparł krótko. -Tak, brutalniejszych. Jeśli chcesz to możesz zaraz wylądować w wannie z zimną wodą albo. -nachylił się nad nim.-Sprawię, że nie będziesz mógł kroku postawić. -dodał patrząc się na niego wymownie z góry.
-Tak więc proszę wstawaj. -mówiąc to spokojnym głosem ponownie musnął jego wargi swoimi.
-Wiem, że nie muszę. -uśmiechnął się delikatnie, po czym przytulił i pocałował w policzek.
-Ale wstań już, dobrze?-zapytał wstając.
-Śniadanie masz na stole.
-Smacznego. -odparł w stronę Yuu. -Podrzucić Cię do pracy? -zapytał zapijając swoje słowa herbatą.
-Mogą zaczekać. Nie będziesz się tłukł metrem. Poza tym i tak muszę jechać po ramki. -odparł upierając się przy swoim.
-Ale teraz nie musisz dojeżdżać bo mogę Cię zawieźć. -odparł uparcie stojąc przy swoim. -To nie jest kłopot bo i tak muszę wyjść chociażby po te ramki, już nie mówiąc o wywołaniu zdjęć i wpadnięciu do Rena, żeby przekazał mi co się działo kiedy mnie nie było. W dodatku muszę kupić nowy telefon...tak więc widzisz i tak wychodzę, a i spokojniejszy będę jak sam Cię odwiozę.
-Cieszę się, że się zgadzasz. -odparł patrząc w jego stronę. "Innego wyjścia nie miałeś"
-Skończ jeść na spokojnie, a ja się pozbieram do wyjścia. -mówiąc to wstał od stołu i wyniósł swój talerz do kuchni.
Takumi wyjął ze starego telefonu kartę, wziął dokumenty dotyczące jego komórki, kartę z aparatu i inne potrzebne mu dzisiaj rzeczy.
-Masz klucze nie? Zamknij i jak będziesz gotowy zejdź do garażu. -Mówiąc to Takumi wyszedł z mieszkania, a przy samochodzie zapalił sobie jeszcze jednego papierosa.
-To co dziś masz za sesję? -zapytał otwierając drzwi od samochodu.
-Bo nie pamiętam. Jakaś rekalma? Czasopismo?
-To nawet fajnie, tyle, że te sesje są piekielnie nudne. Co rok to samo. W jesień liście na wiosnę kawiaty. Nawet jak moda się zmienia to tło zostaje takie samo. -odparł parkując pod studiem.
Takumi po załatwieniu wszystkiego co miał załatwić wrócił do domu.
Usiadł na kanapie biorąc do ręki nowy telefon, w celu wykręcenia numeru do swojej matki.
-Halo? -usłyszał kobiecy głos po drugiej stronie.
-Cześć mamo. To ja, Takumi.
-Takumi. -odparła Ji Hyo, a jej głos stał się z poważnego pełen ciepła i radości.
-Co to za numer? Nie jest to ani Twój, ani domowy..
-Mam nowy telefon.
-Umowa Ci się skończyła?
-Tak jakby.
-Tak jakby?
-Wpadł mi do wody, długa historia.
-Och Taku...
-Tak wiem, złote rączki. Czego się nie dotknę to zniszczę. -kobieta w odpowiedzi zaśmiała się do słuchawki.
-Jak chcesz przyjść to wpadnij do mnie jutro.
-To się dobrze składa bo mam dzisiaj koncert charytatywny.
-No widzisz.
-Takumi, byłam u Rena.
-Wiem, inaczej nie dowiedziałabyś się, że wyjchałem.
-Czy to prawda, że z kimś mieszkasz? -spytała nagle Ji Hyo poważnym głosem.
-Tak. -odpowiedział pewnie, nie wahając się.
-To prawda, że jesteś gejem?
-Nie.
-Och, to znaczy, że to jednak kobieta?
-Nie?
-Jak to? Skoro nie jesteś gejem...
-Nie powiedziałem, że jestem homo, ale też nie potwierdziłem, że jestem hetero. Mamo wiesz, że istnieje coś takiego jak biseksualizm?
-Synu nie rób ze mnie kretynki, dobrze?
-Gomenasai.
-Czyli jesteś bi i mieszkasz z mężczyzną, tak?
-No, tak mamo, to właśnie próbuje Ci powiedzieć.
-Yhymm...To dziwne pierwszy raz absurdalne słowa Rena okazły się prawdą, nie dowcipem.
-Przygotuj się na to, że Ci go przedstawię. -uprzedził ją.
-No to oczywiste skoro tam mieszka.
-Bądź miła.
-Tak wiem. Powiedz mi a co z Reiko? Czemu nie chcesz do niej wrócić?
-Bo ja ją kocham jak siostrę, rozumiesz?
-Yh...no dobrze. Przyjdę jutro po południu, ok?
-Ok.
-Kocham Cię Takumi.
-Ja Ciebie też, mamo. -odparł i wyłączył się .
-To będzie dramat...-mówiąc to położył się na kanapie. Stwierdził, że może jeszcze pospać bo Ren podtrzyma firmę przez najbliższe dwa dni, tak więc zamknął oczy i postanowił odespać nieprzespane noce.
-Okaeri! -odparł siadając i przecierając dłonią oczy.
-Jak było w pracy? -zapytał następnie ziewając.
-Tak, przyjdzie jutro po południu. -odparł przeciągając się.
-Tak, pewnie. -mówiąc to wstał i doczłapał się do łazienki.
Takumi nie wchodząc do wanny, kucnął obok i zaczął myć włosy Yuu. Dokładnie wyszorował go ze wszystkich kosmetyków.
-No, ok powinno być dobrze. -uśmiechnął się lekko do niego, płucząc ręce z mydła w umywalce.
-Chcę je spróbować! -odparł z szerszym uśmiechem.
-Kocham czekoladę. -rozmarzył się. -Idę powiesić ramki. -mówiąc to wyszedł z łazienki.
Takumi powkładał zdjęcia do ramek, po czym wziął gwoździe, młotek i zaczął je przybijać w dużym pokoju.
-Yuu, chodź zobacz czy równo wiszą!
Takumi przytaknął z uśmiechem.
-Tak, podobają mi się, a najczęściej siedzimy w salonie. Jak będę na nie patrzeć to od razu mi się humor poprawi. -mówiąc to wziął kolejne ramki.
-Idę powiesić resztę nad łóżkiem. -dodał idąc w stronę sypialni.
Takumi przywiesił równo pozostałe cztery obrazki. Spojrzał na nie zastanawiając się jak to jutro będzie wyglądać.
"Koniec końców go polubi."
-Pomóc Ci? -zapytał wchodząc do kuchni.
Mężczyzna z grymasem spojrzał na chłopaka.
-Yuu-chan...Mogę trochę kremu? -zapytał robiąc oczy proszącego psa.
-Co ja pięcioletnie dziecko jestem?! -odparł biorąc od niego trzepaczki do rąk i spoglądając na Yuu złowrogim spojrzeniem.
Takumi dokładnie wylizał palec Yuu z kremu.
-Pyszny. -odparł z usatysfakcjonowanym uśmieszkiem oblizując wargi.
-Chcę jeszcze.
-Nie, ich nie chcę. -odparł krótko w stronę chłopaka opierając się o blat patrząc wciąż na chłopaka.
-Niedobry Yuu-chan. -odparł po czym wziął miskę z kremem.
-Tylko czekolada mnie tu kocha. -dodał, śmiejąc się w duchu.
-Przecież jest w porządku o co chodzi? -zapytał biorąc na palec trochę kremu.
-Yuu-chan, nie przejmuj się tak. Wszystko jutro będzie dobrze, nie masz się co stresować. -dodał, po czym zlizał krem.
-No, alee...-odparł po czym zamilkł i posłsznie odstawił miskę na bok. Podszedł do mężczyzny, objął go i pocałował odchylając lekko w tył.
-Spo-koj-nie. Spokojnie, nie przejmuj się tak. Będzie dobrze Yuu-chan. -dodał patrząc na niego, chcąc go uspokoić. "Biedny musi się martwić."
-No cóż taki typ. Jesteś spokojny? hmm..-odparł lekko niedowierzając. -To dobrze. Wiesz co? Nie będę Ci przeszkadzał, idę się umyć i zapalić na dworze. -mówiąc to wyszedł z kuchni.
Takumi wykąpał się szybko, po czym ubrany tradycyjnie w bluzę i bokserki wyszedł na balkon. Nagle telefon w jego kieszeni zawibrował.
-Tak?
-Czy to przez niego wylądowałeś w szpitalu?
-Mamo..
-Odpowiedz.
-Nie.
-Kłamiesz.
-Nie, to ja narobiłem zamieszania. To ja sprawiłem, że chciał ode mnie odejść. To moja wina, że go napadli, a że go kocham to oczywistym jest, że chciałem go obronić.
-On ma na Ciebie zły wpływ. Normalnie nie rzuciłbyś się pod nóż za kogoś.
-Pomaganie komuś, jest dla Ciebie złe?
-Nie, pomaganie Z GŁOWĄ jest w porządku, ale nie pochwalam lekkomyślności. Mogłeś zginąć, zdajesz sobie z tego sprawę?
-Mamo, uspokój się.
-Jak mam być spokojna?
-Po prostu przestań zwalać na niego całą winę. Ciesz się, że nie muszę mieszkać sam.
-Jakbyś nie mógł zamieszkać z kobietą..
-A CO BY TO ZMIENIŁO?! I TAK GDYBYM JĄ KOCHAŁ TO ZROBIŁBYM TO SAMO.
-Takumi. -odparła surowym głosem.
-Chociaż spróbuj go polubić. -w opowiedzi otrzymał wymowną ciszę.
-Ta rozmowa nie ma sensu. Prześpij się z tym co powiedziałem i przestań szukać problemów. -po tych słowach Shirayuki rozłączył się wzdychając ciężko. Zapalił papierosa i zaciągnął się, wypuszczając następnie dym z ust.
-Dobrze, juz idę. -Odparł Takumi gaszac papierosa, po czym poszedł do sypialni.
-Na Reiko, nigdy nie słucha co do niej mówię.-westchnął ciężko stając w drzwiach, równocześnie rozpinajac bluzę.
-Gdzie moje obiecane ciasto z kremem czekoladowym? -Zapytał przyglądając sie Yuu i odkładając bluzę na bok, następnie kładąc sie obok mężczyzny.
-Ej no ! Powiedziałeś ze mi dasz...-odparł ze smutkiem patrząc na niego proszacym wzrokiem.
-Chcę.- odparł krótko nachylajac się nad nim.
-Naszla mnie nagła ochota na krem waniliowy. -Dodał uśmiechając się zadziornie, dłonią lekko masujac jego męskość przez bokserki.
-Wiesz co? Chyba przestanę być taki miły bo te słowa powtarzane w kółko doprowadzają mnie do szału. - Odparł obrażony, przyglądając się Yuu, nie przestajac masowac jego przyrodzenia.
-Ważne. -odparł krótko zjeżdżając w dół.
-Bo musisz się w końcu przyzwyczaić do tego, że Twój chłopak to perwersyjny dupek, który podnieca się na sam dźwięk Twojego głosu. -zaśmiał się pod nosem, pozostawiając na ustach cwaniacki uśmieszek, jednocześnie ściągając mu powoli spodnie.
-Hmm...-zastanowił się na chwilę.
-Może jest to cholernie irytujące, ale to jednak Ty... -mówiąc to podsunął się wyżej ocierając się o ciało chłopaka równocześnie wsuwając zimne dłonie pod jego koszulkę dotykając pleców mężczyzny.
-Więc i tak to kocham. -dodał kiedy był na wysokości jego twarzy.
-Jak zawsze. -zaśmiał się cicho, po czym złożył na jego ustach długi pocałunek.
-W końcu jak charakter chłodny to i ręce też. -dodał, następnie całując go dalej.
-No cóż, taka prawda. -odparł między pocałunkami. Zrobił mu malinkę za uchem, tak, żeby zakryły mu ją włosy kiedy je ułoży.
-Na dzisiaj koniec, musisz jutro być wyspany. -wyszeptał mu do ucha, po czym położył się obok.
-Stary zboczuch...tak bardzo to do mnie pasuje. -zaśmiał się pod nosem.
-Czyżby mój mały Yuu-chan czuł się niezaspokojony? -zapytał niskim tonem powoli nachylając się nad chłopakiem, podciągnął jego koszulkę wyżej palcami pieszcząc jego sutki.
-Proszę o wybaczenie, zaraz naprawię swój błąd. -mówiąc to uśmiechnął się cwaniacko równocześnie powoli całując jego szyję, muskając ją co jakiś czas końcówką swojego języka.
-Ależ oczywiście jakbym mógł zostawić mojego Yuu-chan, który ewidentnie domaga się mojego dotyku? -zapytał dłonią powoli zjeżdżając coraz niżej wzdłuż torsu mężczyzny.
-Spełnię wszystkie Twoje zachcianki. -mówiąc to oblizał kusząco wargi, a następnie pocałował go wpijając się w jego usta.
-Tak jest, co tylko chcesz. -szepnął liżąc jego ucho, następnie zsunął się niżej i całując jego tors zsuwał się coraz niżej ocierając się o niego.
-Zrobię co tylko mi powiesz. -dodał seksownym głosem, zsuwając jego spodnie i dobierając się do bokserek Yuu.
[Bardzo chętnie ^^ Ale co jeśli to ja poproszę o rozpoczęcie? xD]
[to zarzuć pomysłem, bo zawsze mogę cię okraść xD]
[no dobrze xD]
Ryu ziewnął szeroko, starając się to jednak ukryć za dłonią, by zaraz przetrzeć zmęczone oczy i przeciągnąć się lekko. Klientów było już niewiele, a on miał trzy kawy do rozniesienia. Wziął wszystkie trzy ze sobą, ale tylko dwie doniósł z sukcesem. Potknął się bowiem o własne nogi i poleciał do przodu, ratując się przed upadkiem rękoma. Gorąca kawa została wylana na klienta, który ja zamówił.
- Przepraszam! - chłopak chwycił kubek i ustawił go znów na tacy, która odłożył na stół. - Przepraszam - powtórzył szybko kucając przed mężczyzną i próbując go wytrzeć.
[Oczywiście, zawsze i wszędzie! Masz jakiś pomysł?]
[Oho, podoba mi się ta sesja w terenie :33 Mam nadzieję, że nie obrazisz się za to, że mój Tetsu będzie na początku trochę... uhm, niemiły? No i z góry przepraszam, że tak kiepsko, ale zaczynanie nie jest moją mocną stroną. ^^]
Zdarzały się dni, kiedy Tetsuya naprawdę nienawidził swojej pracy. Kiedy był zmęczony, czy najzwyczajniej w świecie chciał odpocząć od tego całego zgiełku związanego z coraz to nowszymi sesjami. Jednakże, ostatnimi czasy spotkał się z całkiem opłacalną finansowo propozycją. I stwierdził, że musiałby być cokolwiek niemądry, żeby ją ot tak odrzucić.
Sesja miała się odbyć w terenie i miał w niej uczestniczyć jeszcze jeden model. Ponoć sławny, tak przynajmniej mówił pan menedżer. Tetsu niespecjalnie interesował się tym całym interesem fotograficznym. Bądź co bądź, zależało mu jedynie na pieniądzach. Jednakże z grzeczności wypadałoby się chociaż przedstawić.
Zapukał do pokoju garderobianego niejakiego Yuu Nakamiego, cierpliwie czekając na odpowiedź z jego strony.
Rozejrzał się dookoła, by wyczuć spojrzenia siedzących w kawiarni nielicznych osobistości na sobie.
- Przepraszam - powtórzył raz jeszcze, zakładając kosmyk włosów za ucho. - Uhm ja... mieszkam nad kawiarnią - wskazał kciukiem zaplecze, gdzie zaczynała się klatka schodowa. - Uhm mógłby pan się tam wysuszyć - zaproponował czując się winny jego stanu.
- Ryu Amakusa - odwdzięczył się tym samym, po czym skinął głową i zaprowadził mężczyznę do łazienki, by ten mógł się wytrzeć. Podał mu zaraz ręcznik, wciąż będąc zażenowanym. - Drugą masz na mój koszt i może jakieś ciastko do tego - zaproponował nieśmiało.
[jak bardzo będziesz na mnie zła jeśli powrócę z zaświatów? ]
- Dobrze, żadnego horroru - obiecał solennie, pstrykając kuzyna w nos. - Tylko film akcji - dodał po chwili.
[napisałem ładnie admince prośbę o powrót mój i wyjaśniłem sprawę, a tak btw to adminka mi nie odpisała na wątek więc niech się buja.... xD]
- Jeszcze nie wiem - zastanowił się chwilę. - Najlepiej będzie zobaczyć ofertę w kinie.
-Tak też zrobię, zostaw wszystko w moich rękach. -zamruczał zsuwając jego bokserki, następnie dłonią delikatnie chwycił męskość mężczyzny, po czym poruszając ręką zaczął lizać i ssać główkę jego przyrodzenia. "O to Ci chodziło?"
- Tak, Asterix i Obelix na tropie zbiega - pokazał mu język, oczywiście zmyślając drugą część tytułu filmu. - Nie wiem na czyim są tropie, ale... można iść się pośmiać.
- Nie, nie, nie - zaprzeczył szybko ruchem głowy. - Ja zapłacę. Zresztą za jedną już płaciłeś - przypomniał, wskazując na jego spodnie. - Należy ci się - dodał z uśmiechem.
- Pewnie, kupimy popcorn i cole i spędzimy razem miło czas - uśmiechnął się szeroko, po czym zapłacił za lody i objął Yuu ramieniem. - Opowiedz mi o swojej pracy.
- Nie mogę ci na to pozwolić - Ryu był równie uparty. Zacisnął wargi w cienką linię i obserwował tak mężczyznę. - Kawa i ciastko na koszt firmy - oznajmił opuszczając łazienkę by przygotować dla niego wspomniane smakołyki.
Takumi.
Po chwili zabrał rękę i pogłębił ruchy wkładając do ust całego całego członka.
-Jesteś coraz twardszy. -mruknął na chwilę się podnosząc z zadziornym uśmiechem. Dobrze wiedział, jak Yuu reaguje na tego rodzaju teksty, więc po części zrobił to specjalnie. Następnie wrócił do przerwanej czynności przyśpieszając swoje ruchy, pieszcząc jego przyrodzenie językiem.
Ryu zaraz przyniósł mu drugą parującą jeszcze kawę i szarlotkę, po czym przysiadł obok niego.
- Smacznego - uśmiechnął się serdecznie.
Takumi.
Mężczyzna przyśpieszył jeszcze bardziej i po kilku chwilach poczuł jak Yuu doszedł w jego ustach. Uniósł się przełykając spermę chłopaka, oblizując usta w kuszący sposób, po czym zlizał resztki nasienia z jego członka.
Tetsu zmierzył chłopaka uważnym spojrzeniem, zatrzymując się na jego buzi. W przeciwieństwie do Yuu, wyraz jego twarzy ani wcale nie był przyjazny. Wręcz... przeciwnie.
- Mhm - mruknął. - Nie mogę uwierzyć, że takie chuchro pracuje w branży modelingowej...
Takumi.
-Och, a cóż to za zdenerwowanie? -zapytał podsuwając się wyżej.
-Czyżbyś nie był wystarczająco usatysfakcjonowany? -zamruczał mu do ucha, następnie całując jego szyję.
Takumi.
-To skąd te nerwy, kochanie? -spytał patrząc na jego zaczerwienioną twarz z góry.
-Zauważyłem. -dodał ponownie oblizując wargi, uśmiechając się diabelsko.
- Drażliwy... Jak słodko - zaopiniował na głos, wzdychając z rezygnacją. Postąpił kilka kroków w kierunku chłopaka, zatrzymując się dopiero, gdy ten przystanął przy ścianie, nie mając już możliwości ucieczki. Nachylił się doń, tak że jego wzrok znalazł się na wysokości wzroku Yuu. - W takim razie nie uwierzę, póki nie zobaczę - dodał.
-Hmm...Nie wiem. Może chciałem to od Ciebie usłyszeć? -zapytał uśmiechając się do niego.
-Kto wie co mi chodzi po głowie? -dodał, po czym pocałował mężczyznę.
-Ale wiem jedno. Tego ciasta Ci nie daruję.
-Hmm...Nie wiem. Może chciałem to od Ciebie usłyszeć? -zapytał uśmiechając się do niego.
-Kto wie co mi chodzi po głowie? -dodał, po czym pocałował mężczyznę.
-Ale wiem jedno. Tego ciasta Ci nie daruję.
-Strasznie jesteś dzisiaj nerwowy. -mruknął pod nosem gasząc światło, po czym położył się z powrotem odwracając plecami do Yuu.
-Dobranoc. -dodał cicho.
Takumi bez słowa odwrócił się do niego. Objął chłopaka i przyciągnął go powoli do siebie.
-Tak, przytulę. Dobranoc, nie myśl już o tym. -odparł, po czym ucałował go delikatnie na dobranoc i zamknął oczy wtulając się w mężczyznę.
Prześlij komentarz